„Wiedza na przełomie”, fragment ks.prof. dr. hab. Włodzimierza Sedlaka na nasz czas

„Wiedza na przełomie”, fragment ks.prof. dr. hab. Włodzimierza Sedlaka na nasz czas

Wiemy, że coś jest nie tak- wiemy, że ten świat nie działa tak, jak powinien. Ale tak jak powiedział mój zmarły przyjaciel, Bogdan Oś, „przepaść między wiedzą a niewiedzą jest mniejsza, niż między wiedzą a działaniem.”  W takiej przestrzeni jesteśmy jako Ludzkość od dłuższego już czasu. Świadomość ludzi rośnie, a proporcjonalnie z nią rośnie dyskomfort wpasowywania się w stare, niesprzyjające życiu struktury: edukację, biurokrację, sposób „zarabiania na życie”, nie wspominając już o polityce i samorządności (ta druga przestała istnieć nie tylko na szczeblach lokalnych, ale również na szczeblu krajowym). Ludzie przestali mieć wpływ na decyzje podejmowane w gminach, powiatach i w kraju- a z takiej sytuacji prosta już droga do depresji, wypalenia sił życiowych i rezygnacji z uczestnictwa w tworzeniu naszego wspólnego świata. 

Przepaść między WIEDZIEĆ, a ZROBIĆ jest zaiste ogromna. Tym bardziej, że Polacy średnio stoją językami (nawet językiem angielskim) i nie sięgają po gotowe modele, które istnieją już w świecie, a dotyczą właśnie domeny „robienia” nowego systemu- systemu sprzyjającego życiu, szanującego Naturę, powodującego Synergię Społeczną. Po modyfikacji strony, postaram się zatem pisać więcej artykułów na temat dostępnych inicjatyw i modeli, które tworzą bracia i siostry ludzie we wszystkich zakątkach naszego globu; będziemy także przeprowadzać z nimi wywiady i od czasu do czasu organizować wspólne projekty.  Kolejną cegiełką do budowy Nowego będą książki na ten temat, wydawane w naszym wydawnictwie. Kiedyś kilka razy moje życie zostało ocalone- czasami przez człowieka (pozdrawiam Elę ze Szczytna), czasami przez książkę, która stała się kotwicą i kołem ratunkowym, które przemówiło literami. Bo tak- książki mówią, porozumiewają się telepatycznie, przekazując nam słowa i obrazy, i robią to od bardzo dawna.

A teraz tytułowy fragment profesora Sedlaka z książki „Życie jest Światłem”, wydanej w 1985 roku przez Instytut Wydawniczy PAX:

„Ludzkość jest zawsze młoda i ciągle niedorosła w dziedzinie wiedzy. Podobna do nastolatków- wie, czego nie powinno być, ale nie potrafi podać własnego pozytywnego programu. Wiadomo, że epoka ma braki, wiadomo zresztą jakie i dlaczego, nie wiadomo tylko, co należałoby dać na to miejsce. W takiej sytuacji była biologia przed Darwinem, geologia przed Lyellem, paleontologia czasu Cuviera, energetyka przed Planckiem, mechanika kwantowa przed równaniem falowym Schrödingera, atomistyka przed Bohrem, elektrodynamika, nim się nią zainteresował Einstein. To wszystko wiadomo dopiero po fakcie. Intelektualne wstrząsy nie są bowiem zsynchronizowane z uprzednią wizją nowości. Coś tylko trzeszczy w ogólnej konstrukcji nauki, coś nie bardzo chce się bez reszty zmieścić, ale samo nic się nie rysuje konkretnie na przyszłość.”

I dalej profesor ciągnie tak: „W początkach swej pracy twórca nie zdaje sobie długo sprawy z istoty trudności. Łamie się z przedmiotem, nie z jego okolicznościami. Przypisuje opory swojemu brakowi rozeznania albo złożoności zagadnienia. Nie może zrozumieć, co potęguje trudności, które zdają się rosnąc w miarę pracy. Czuje się niedojrzały do rozwiązania problemu. Tymczasem istota tkwi gdzie indziej, jakby coś przeklętego siedziało na dnie sprawy. Twórca nagle orientuje się, że zagarnia go czarodziejski krąg, zaczyna wirować wokół jakiejś osi, że coś go wciąga w coraz większy moment obrotowy. Wirowanie wokół starej osi wzmaga się aż do wywołania zmęczenia, zawrotu głowy, aż wypada się z nowości jako niedorzecznej idei. Karuzela nowości wokół starej osi musi dać wrażenie, że pomysł jest obłędem, w który twórca sam się wplątał. Marzyciel o genialności musi zdać sobie sprawę, że jest zwykłym przestępcą naukowym i jako taki będzie ścigany przez intelektualną sprawiedliwość (…)

Wreszcie musi paść istotne pytanie: Czy ja jestem pokręcony, czy problem nie na mój wymiar, może postawiłem na złą kartę? Czy wszyscy mogą się mylić, czy raczej jeden, czy wszyscy mogą być bezkrytyczni, czy mnie w głowie wiruje? Czy warto ryzykować szaleństwo dla niepewnej, a nawet bardzo wątpliwej sprawy? Kiedy się siedzi na wirującym bąku, można podejrzewać, że albo on jest pokręcony, albo kandydat na twórcę. Nie przychodzi nigdy na myśl, że cała rzecz została zmontowana przez środowisko, które nie może dopuścić furiata do krytyki osiągnięć naukowych, a tym samym do zachwiania pozycji kryjących się poza nauką osobistości.”

Fragment opisuje drogę profesora w badaniach nad bioplazmą człowieka. Bo ona istnieje- a dzieci w polskich szkołach nadal nie uczą się o tym na lekcjach biologii i etyki. 

Tak, moi kochani. Przed nami dużo pracy. Bo przestrzeń między nie wiedzieć a wiedzieć jest ogromna, otchłań między wiedzieć a zrobić jeszcze większa- ale czy mamy inny wybór? Czy możemy stanąć w miejscu? Czy możemy zacząć iść wstecz? Nie, droga wiedzie do przodu, a prowadzi nas proces samej Ewolucji Wszechświata, podczas którego Wynurzamy się jako wciąż piękniejsze i pełniejsze Istoty.

 

„Impuls ewolucyjny jest świadomie doświadczanym wyborem w działaniu, by przybierać formę i stawać się całym wszechświatem. To energia i inteligencja, która wybucha z niczego, siła napędzająca, stojąca za procesem ewolucji, od big bangu do wyłaniającej się krawędzi przyszłości. Impuls ten jest aktywny właśnie w tym momencie, poprzez cały życiowy proces człowieka, na każdym poziomie jego ludzkiego doświadczenia.”

~ Andrew Cohen, „Evolutionary Enlightenment: A New Path to Spiritual Awakening”    

 

Ula Klimko